Kochani, ostatnio zawładnął mną Instagram. Wrzucanie tam zdjęć i podglądanie innych sprawia mi ogromną frajdę. Nie chciałam odkrywać wszystkich kart i pokazywać mojej twarzy czy też twarzy mojego dziecka, a już na pewno nie męża (on by się na to nie zgodził), ale stało się. Wrzucam nasze zdjęcia, natomiast zazwyczaj są to fotografie, które nie ukazują nas w 100%. Staram się je robić tak, żeby nasze oblicza nadal były anonimowe, aczkolwiek Wikusia nieco bardziej się pokazała :) Umieszczam tam również inspiracje znalezione w sieci, nie są to konkretne dziedziny, wrzucam wszystko co mnie urzeka, śmieszy i zachwyca. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobają Wasze zdjęcia. Każdy na nich jest mega pozytywny, zdjęcia są przepiękne, kiedy na nie patrzę mam poczucie, że jest dużo szczęśliwych ludzi, a stwierdzenie, że Polacy są narodem zrzędliwym, nieżyczliwym i ciągle narzekającym w obliczu zamieszczanych przez Was zdjęć jest zupełnie nietrafione.
Zatem zapraszam Was serdecznie na mój Instagram i zachęcam do podania w komentarzu linku do swoich Instagramów, jeżeli oczywiście macie ochotę. Chętnie Was poobserwuję :)
INSAGRAM MAGICZNYCH SŁÓW
Moje perypetie pęcherzykowe opiszę, w kolejnym poście, a nawet możliwe, że w jeszcze następnym. Wiele złego przeszłam z tegoż powodu, dlatego na tę chwilę nie chcę do tego wracać, aczkolwiek wiem, że nastąpi moment, kiedy poczuję chęć opisania moich przeżyć.


Ja już "podglądałam" i bardzo mi się podobało.
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
Usuńja już obserwuję, lajkuję i komentuję ;)
OdpowiedzUsuńTeraz Cię poznałam u siebie na Instagramie, początkowo nie wiedziałam, że to Ty :)
UsuńWłaśnie jestem ciekawa tych spraw pęcherzykowych u Ciebie. Ja się leczę cały czas ziołami. Ale bardzo systematycznie. Jak do tej pory jest poprawa. Ponadto właśnie sobie robię dwutygodniowe oczyszczanie wątroby sokiem własnej roboty. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńAnitko, robiłaś USG? Masz kamienie?
UsuńLekarz badając mnie stwierdził, że to kamienie ale nie powtórzyłam usg tylko zaczęłam się sama leczyć ze względu na boleści:( obecnie boli mnie najbardziej po wysiłku a na codzień od czasu do czasu.
UsuńA mnie to nie wciąga. Może tez z racji, że nie chcę kolejnego "uzależniacza" :) Jakoś nie mam chęci pokazywania naszego życia w zdjęciach ludziom totalnie obcym, ani też w drugą stronę.
OdpowiedzUsuńJa też nie miałam, ale jak się naparzyłam na te cudowne fotki tych bobasów i ich mam, to jakoś zapragnęłam również pokazać siebie, nie w 100%, ale w niewielkim stopniu i bardzo mi się to podoba :)
UsuńJa nie mam profilu na instagramie. Ale wszystko przed mną :) Miłego weekendu Kasiu :)
OdpowiedzUsuńJa to juz tez jestem stała podglądaczką:)
OdpowiedzUsuńbuziaki, wspaniałego weekendu kochana
A ja się opieram:). W sumie wcale nie publikuję fotek dziecka, mnie z mężem sporadycznie, więc myślę sobie, kogo by interesowały moje fotki. Blog to już jest jakiś rodzaj ekshibicjonizmu, więc ze zdjęciami dam sobie spokój. Za to Twój Instagram pooglądałam- fajne fotki. Ale i tak nie ogarniam fenomenu Insta;).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:).
Dobra zabawa, oczywiście, wszystko z umiarem, tak jak piszesz. Całusy dla Wikusi i dla Ciebie Kasiu.
OdpowiedzUsuńNie da się ukryć, że zawładnął ;) szalona kobieto.
OdpowiedzUsuńJa lubię sobie oglądać instagramowe zdjęcia :) ale zdjęcia Tośki jeszcze tam nie umieściłam https://instagram.com/mrsblaszczyk/
OdpowiedzUsuń