Któraś noc zeszłego tygodnia.
Śniło mi się, że urodzę 13 stycznia...
12 stycznia godzina 23:00
Budzą mnie bardzo intensywne ruchy naszego dziecięcia.
Następnie słyszę coś w rodzaju "puk"i nagle czuję, że jest coś nie tak.
Biegnę do łazienki by zdiagnozować co się dzieje.
Aaaaaaaa!!! Wody odchodzą.
Budzę męża, szybko zbieramy się do wyjścia.
Zabieramy torbę do szpitala i ruszamy.
12 stycznia godzina 23:40
Jesteśmy na Izbie Przyjęć
Na szczęście jest pusto, nie ma innych pacjentów oprócz nas.
Dopełniamy wszystkich formalności.
Przychodzi położna. Zaprasza mnie na badanie.
Otrzymuję informację, że mam 3cm rozwarcie, a więc się zaczyna!
13 stycznia godzina 00:20
Spokojna, nie zdająca sobie sprawy z tego co tak na prawdę mnie czeka, ruszam na porodówkę.
Przekraczając próg oddziału położniczego, nagle słyszmy krzyki.
Potworne krzyki i tragizm z jakimi były wydawane przeraziły mnie strasznie.
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałam.
13 stycznia godzina 00:30
Przekraczamy próg sali porodowej.
Jest to sala jednoosobowa, kameralna, całkiem przyjemna.
Zostajemy z mężem razem z moimi skurczami i czekamy na położną.
13 stycznia godzina 01:00
Moje skurcze są na tyle intensywne, że mąż musi wyjść z sali.
Jest mu słabo na widok mojego ogromnego bólu.
Mówi, że chciałby być na moim miejscu, żebym tylko tak nie cierpiała.
13 stycznia godzina 02:00
Etap wypierania dziecka.
Ból niesamowity, przeszywający każdą część mojego ciała.
Jakaś niesamowita siła pomaga mi to wszystko przetrwać.
Nie interesuje mnie znieczulenie, ani inne techniki łagodzące ból.
W mojej głowie są dwie myśli współpracuj z położną i daj z siebie 200%
Im bardziej się postarasz tym szybciej urodzisz.
13 stycznia godzina 02:40
Przychodzi lekarz, trzyma mnie za górną część brzucha.
Jest to potrzebne, żeby główka się nie cofała.
Ostatnie mocne skurcze. Nacięcie. Trochę oksytocyny.
13 stycznia godzina 03:05
Kruszynka jest już z nami.
Czujemy się jak najszczęśliwsi ludzie na świecie.
Ból? To nic! Dla takiego okruszka na prawdę warto :)


Poszło Ci bardzo szybko :) jeszcze raz gratulacje :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, w porównaniu do innych porodów ten był szybki :)
UsuńKasiu szybko wam poszło :D, dzielna mamusiu :)))
OdpowiedzUsuńA jaki sen proroczy miałaś, nieźle :)
A macie już imię wybrane dla córci ?
Buziaki dla waszej trójki :* :* :*
Marzenko, postanowiliśmy że będzie to Wiktoria, jakoś bardziej do niej pasuje to imię :)
UsuńZ tym snem to sama jestem w szoku :))
Piękne imię Kasiu :)
UsuńMój syn ma na imię Victor ;)
Widząc takiego okruszka w moment mija nawet największy ból. Raz jeszcze gratulacje :)
OdpowiedzUsuńZgadza się! :)
UsuńPiękna historia...mimo tego bólu... bardzo wzruszajacy moment dla każdej mamy, ale i dla taty...
OdpowiedzUsuńJeszcze raz Kasiu, gratuluję Wam z całego serduszka tej prześlicznej kruszynki:)
ściskam mocno
Dziękuję Natalko! :)
UsuńGratuluję i dużo zdrowia Wam życzę :))
OdpowiedzUsuńFajnie, że już po wszystkim!
Fajnie, fajnie :)
UsuńGratulację:) Zdrówka dla Was:*
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńszybko poszło! Jeszcze raz gratulacje :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńGratuluję Kochana! Teraz możecie się sobą cieszyć :) a intuicję masz niesamowitą!
OdpowiedzUsuńTak, ten sen był niesamowity, pierwszy raz coś takiego przeżyłam :)
UsuńRaz dwa poszło widzę, to dobrze ;) dzielna byłaś! Dobrze, że udało się naturalnie- dobrze dla Was obu.
OdpowiedzUsuńTeraz z każdym dniem będzie lepiej, Ściskam Was obie mocno!!!
:)
UsuńWspaniale, że tak dobrze wszystko się udało i w miarę szybko. Najważniejsze, że dzieciątko jest już z Wami. Z całego serca gratuluję tego maleństwa i życzę najcudowniejszych wspólnych chwil. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńDziękuję Anitko! :)
UsuńGratulacje!!!! Szczerze to ja zazdroszczę, że już u Ciebie po i na dodatek jak szybko :), u mnie z pierwszym 24godz, a teraz termin i nic narazie nie zapowiada się,a boję się jak cholera :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Rozumiem Twój strach, ale pamiętaj że później będzie już tylko lepiej :)
Usuńsuper, że już jest po wszystkim, i bardzo serdecznie gratuluje!! :)
OdpowiedzUsuńprześliczna kruszynka :))
Dziękuję :)
UsuńSuper !!! Gratulacje !!!
OdpowiedzUsuńGratulacje ! Ja też już urodziłam ;D moja przyszła na świat 15ego. ;)
OdpowiedzUsuńAaaaaaa!!! Wspaniale :) Popatrz miałyśmy termin na 31 stycznia, a urodziłyśmy wcześniej i tak samo w bardzo podobnym terminie, różnica dwóch dni...zatem witaj w świecie mamuśkowym :) Czekam na recenzję wrażeń po :)
UsuńNa pewno będą ;D wrażenia nie do opisania ;D
UsuńMała to załapałaś się na wyprawkę z radia RMF FM! ;)
UsuńTak, zgłoszenie już wysłałam :P
UsuńGratulacje :)
OdpowiedzUsuńPoród szybciutki :)
Dziękuję :)
UsuńKasieńko cieszę się bardzo! :))) ależ to zleciało ;)
OdpowiedzUsuńKruszynka słodziutka :)
ściskam Was mocno :*
Oj Kochana, zleciało strasznie szybko :)
UsuńHm, u nas wszystko trwało 3 minuty, zanim zobaczyłem Myszę po raz pierwszy. Te trzy minuty wydawały się wtedy wiecznością, a ile przy tym myśli przez głowę przebiegało. Oj można by tak długo opowiadać. Spoczko, zobaczysz, że 13-stka będzie szczęśliwa, tak naprawdę już jest :))). PS. Fajnie już mieć Mysiątko przy sobie, co? :) Zdrowia przede wszystkim dla Maleństwa i dzielnej Mamy.
OdpowiedzUsuńOj radości z Kruszynki jest co nie miara :)
UsuńGratuluję i witam na świecie Twoją kruszynkę:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńJeszcze raz bardzo Ci gratuluję i cieszę się że wszystko szybko poszło :) Pozdrawiam was cieplutko :)
OdpowiedzUsuńDzięki Aniu :)
UsuńGratuluję Kasiu, ogromnie się cieszę. To był naprawdę szybki poród, uwierz mi!
OdpowiedzUsuń:)
Usuń"współpracuj z położną i daj z siebie 200%" to będę powtarzać sobie jak mantrę, może wtedy też urodzę tak ekspresowo jak Ty! ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę, aby tak było :)
UsuńDzielna z Ciebie dziewczyna Kasiu, szybko się z tym uporałaś!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie całą rodzinkę (w szczególności jej nową członkinię).
Dopiero po porodzie tak na prawdę wiem ile w kobiecie jest siły :)
UsuńGratulację kochana! Szybciutki poród i cudowna, kruszynkowa rączka i nosek. Trzymajcie się :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńNo i super, pierwszy poród całkiem szybki:) A mądra matka natura działa tak, że za parę miesięcy nie będziesz pamiętała bólu, tylko tyle, że był konkretny, ale już samo to uczucie wyparuje z pamięci:)No to wyśniłaś prorokini:) Regenerujcie się i cieszcie sobą:)Jeszcze raz gratuluję
OdpowiedzUsuńZapomnieć i cieszyć się macierzyństwem, oto mój plan :)
UsuńKasiu :))) Wybacz, że trochę spóźnione, ale moje wielkie gratulacje !!! Życzę Wam dużo zdrówka i radości z wzajemnego uczenia się siebie:)))
OdpowiedzUsuńNic nie szkodzi Agatko :) Dziękuję !
UsuńSzybciutko poszlo. :) Pozazdrościć.
OdpowiedzUsuńSzybko, ale jak czytam historie innych rodzących, które piszą, że u nich czas parcia to 15 minut to moje 1,5h wydaje się być wiecznością...
UsuńGratulacje! Wreszcie doczekałaś się swojej kruszynki :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń