Na początku tygodnia postanowiliśmy z mężem, że pójdziemy do kościoła, w celu ustalenia terminu chrztu Wiktorii. Zgodnie z naszym planem udaliśmy się do kancelarii naszej parafii. Ksiądz opowiedział nam o formalnościach, które my oraz rodzice chrzestni muszą dopełnić, a na koniec zadał nam w sumie bardzo oczywiste pytanie - "Dlaczego chcecie ochrzcić swoje dziecko?" - nie kazał odpowiadać od razu, poradził żebyśmy zabrali pytanie ze sobą i zastanowili się na spokojnie. Hmm...moja pierwsza odpowiedź, tak z marszu byłaby taka: "Ponieważ my też zostaliśmy ochrzczeni", ale ta odpowiedź jest bez sensu, nie ma głębszego celu, to żaden argument. Postanowiłam wziąć pytanie księdza do serca i głęboko się nad nim zastanowić. Wierzę w Boga i chciałabym, aby moje dziecko również odnalazło się w wierze, w której ja, moi rodzice, dziadkowie i reszta przodków zostaliśmy wychowani. Chcę, aby moje dziecko w przyszłości przystępowało do innych sakramentów świętych, takich jak komunia, bierzmowanie czy w końcu ślub kościelny. Pragnę, aby obchodziło święta Bożego Narodzenia, Wielkanocne i inne, zgodnie z naszą wiarą. Wiem, że w mediach krąży wiele okropnych informacji na temat księży kościołów katolickich, którzy dopuszczają się strasznych występków, ale ja w pewien sposób to rozgraniczam. Kocham Boga i w Niego wierzę, codziennie się do Niego modlę. Nie chcę, aby przez takich księży ludzi odpychało od tej wiary i tym samym mnie, dlatego dla mnie Bóg i modlitwa do niego jest najważniejsza, a nie księża. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli :)


Kasiu dobre pytanie :) oczywiście,że Cię rozumiem bo przychodząc do Kościoła modlimy się do Boga,a nie księdza ;)
OdpowiedzUsuńściskam mocno ;*
Otóż,to! :)
UsuńPięknie to ujęłaś Kasiu, jesteś mądrą i dojrzałą Mamą!
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa Basiu :)
UsuńTeż syna ochrzcimy bo wiara stanowi o wartościach naszego życia, żyjemy nią i wg niej. A najwięcej wymówek znajdują osoby, których wiara jest słaba, które żyją jedynie od Wielkanocy do Bożego Narodzenia i nie zauważają, że każdego innego dnia Bóg w ich życiu jest obecny i na nich czeka.
OdpowiedzUsuńLudzie z bardzo różnych pobudek chrzczą swoje dzieci, najważniejsze żeby być w zgodzie z samym sobą :)
UsuńDoskonale Cię rozumiem kochana... Bardzo mądrze to napisałaś.
OdpowiedzUsuńZapewne to będzie dla Was piękny moment:)
Ściskam
Dziękuję :)
UsuńPięknie i bardzo mądrze napisane.
OdpowiedzUsuńMyślę i robię podobnie :)
:)
UsuńDoskonale Cię rozumiem... bo właśnie dlatego również chcę ochrzcić swoje dziecko, by wychowywało się w takiej wierze jak my, by od początku zakorzenić w niej wiarę w Boga :)
OdpowiedzUsuńMy planujemy chrzciny na maj... ale jak wyjdzie, to zobaczymy... Póki co Ola ma już za sobą jedną msze w kościele... :) Była grzeczna jak aniołek i całą przespała :)
Ja jeszcze nie jestem tak odważna, żeby zabrać Wiki do kościoła, boję się że tam urządzi mi awanturę :)
UsuńJa też się bałam... w razie czego po prostu wyszłabym, ale na szczęście nie było takiej potrzeby :)
UsuńTeż ochrzciliśmy Gaję, nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Masz bardzo mądre podejście, Kasiu!
OdpowiedzUsuń:)
UsuńZgadzam się z Tobą wierzymy w Boga nie w księży. Jesteś bardzo mądrą kobietą :) Ściskam mocno
OdpowiedzUsuńDokładnie tu chodzi o Boga, a nie o księży :)
UsuńA do mnie to wszystko jakoś nie przemawia - może ze względu na sytuację, w jakiej się znajduję. Mam świetnego i kochającego faceta, który dla kościoła jest skreślony, bo jest rozwodnikiem. Przez to i ja jestem skreślona, bo przecież wedle nowej akcji kościoła widocznej na ulicy 'konkubinat to grzech' (tzn. wiadomo to od dawna ale teraz można takie plakaty zobaczyć przed kościołami i na billboardach).
OdpowiedzUsuńBędziemy chcieli ochrzcić nasze dziecko (o ile kościół nie będzie nam robił problemu) - ale raczej ze względu na tradycję i rodzinę, która innego wyboru mogłaby nie przeżyć. Ale najważniejsze będzie dla mnie, aby moje dziecko po prostu było dobrym człowiekiem, było wrażliwe na krzywdę innych - ludzi i zwierząt. Ja tak właśnie staram się w moim życiu postępować, a mimo to dla kościoła jestem już skreślona. No trudno.
No właśnie, dlatego dla mnie najważniejszy w tym wszystkim jest Bóg, wiele zasad jakie rządzą się prawami kościoła nie rozumiem...
UsuńBardzo trafnie to ujęłaś! Dla nas też Bóg i wiara w niego jest ważniejsza i ochrzciliśmy Synka. Jednak to co się działo przy okazji załatwiania "formalności" w kościele sprawiło, że mamy jeszcze większy dystans do księży. Chrzestna Michałka ma ślub cywilny i w naszej parafii okazało się to być problemem nie do przejścia (dla odmiany Chrzestna u siebie w parafii dostałaby bez problemu zaświadczenie że może nią być, z adnotacją że nie ma ślubu kościelnego). Wydaje mi się, że jeśli kościół nie zmieni swojego podejścia to ochrzczenie dziecka będzie nie lada wyzwaniem, bo coraz mniej ludzi bierze ślub kościelny, a tym samym coraz mniej ludzi będzie spełniać wymogi na to by zostać rodzicem chrzestnym (a słyszałam też o przypadkach, gdzie ksiądz odmówił chrztu dziecka z niekościelnego związku).
OdpowiedzUsuńNie rozumiem, czasem tego podejścia kościoła, zachowują się jak najwyższej rangi biurokraci...
UsuńPięknie i mądrze odpowiedziałaś. Mogę pod Twoją odpowiedzią się podpisać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło !
;)
UsuńBardzo mądrze to napisałaś :)))
OdpowiedzUsuń:))
Usuńu nas wszystko jeszcze w planach ale w gruncie rzeczy odpowiedź "bo my zostaliśmy ochrzczeni" jest wypadkową dalszych przemyśleń. Dla nas to nie tylko wiara w Boga i nie tylko Kościół ale system wartości który buduje i w którym my zostaliśmy wychowani i uważamy że było to dobre. Takie mocne podwaliny, dobry start.
OdpowiedzUsuńPS pięknie napisane
Dokładnie, to dobry start :)
UsuńNie wiem jak bd u nas ze chrztem. Nie mamy ślubu, ksiądz rygorystyczny, niby każde dziecko trzeba ochrzcić gdy rodzice tego chcą ale on zawsze robi jakieś problemy. Ja chciałabym załatwić to niec później, np. w czerwcu.
OdpowiedzUsuńNiektóre zasady kościoła są faktycznie rygorystyczne :(
UsuńJa mam troszkę inne zdanie na ten temat. Ochrzciliśmy małą, ale moimi jedynymi przesłankami do tego było to, że mąż i jego rodzina nalegała.Gdybym sama mogła decydować nie zrobiłabym tego. Jestem wierząca - w Boga, modle się. Ale uważam, ze duchowości nie można mylić z religijnością. Nie wierzę, aby ten chrzest przed czymś chronił moje dziecko.(ktoś powie "ale też nie zaszkodzi"). Chce ją wychować zgodnie z normami moralnymi, etycznymi, opowiadam o Bogu, aniołach, szatanie, ale największe poszukiwania swojej DUCHOWOŚCI i tak rozpocznie dopiero gdy będzie na to gotowa. W Polsce panuje jakieś dziwne przeświadczenie, ze tylko kościół katolicki ma monopol na prawdę o Bogu. Pisze to tylko w swoim imieniu i być może nie zgodzisz się ze mną, lub Twoje czytelniczki, ale zdaje mi się, że jeżeli ja sama nie przekaże istoty wiary, powagi powierzania swojego życia Bogu czy umiejętności mądrej modlitwy płynącej prosto z serca to z tej całej wiary i tak nic nie będzie... Zuzka
OdpowiedzUsuńHmmm...to trochę trudne, jak rodzice mają inne zdanie a propos chrzcin...my z mężem jesteśmy jednogłośni, chcemy ochrzścic Wiki, ale gdybyśmy mieli odmienne zdanie na ten temat, to ciężko by było, nie wiem co bym wtedy zrobiła...Jeśli chodzi o poszukiwanie duchowości, to w tym momencie to ja wybieram wiarę dla mojego dziecka, chcę jej pokazać w co ja wierzę i wprowadzić do swej religii, a co będzie później to Bóg pokaże :)
UsuńOchrzciliśmy naszego synka i oboje byliśmy co do tego przekonani. :)
OdpowiedzUsuńTo najważniejsze :)
Usuń