Jestem w salonie, siadam na fotelu (jeszcze z moimi ukochanymi długimi za łopatki włosami) i zaczynam wstępną rozmowę z panią fryzjerką:
- Co robimy? (standardowe pytanie) - pyta fryzjerka.
- Farbujemy i leciutko podcinamy, tylko proszę ich mocno nie cieniować - przedstawiam instrukcję.
- Dobrze, oczywiście chociaż ma pani bardzo przesuszone włosy, zwłaszcza końcówki i ja jednak bym dużo więcej podcięła - (czy tylko ja mam wrażenie, że fryzjerki chcą podciąć jak najwięcej włosów?).
- Tak wiem, jednak zapuszczam włosy i nie chcę ich radykalnie skracać...
- No dobrze, w takim razie zapraszam do umywalki.
Po umyciu głowy, siadam z powrotem na fotelu przed lustrem...Najpierw farba, potem cięcie. Lekko zaniepokojona czekam na efekt końcowy. Pani fryzjerka wręcza mi lusterko, a ja czuję wielką złość i niezadowolenie. Z prostego cięcia stworzyła jakieś cieniowane "coś". Jedną część włosów miałam do ramion (tą krótszą), a drugą jakieś 4 cm dłuższą, na dodatek te dwie długości nie były ze sobą spójne, nie zlewały się tylko bardzo widocznie podkreślały cięcie nożyczek. Moja reakcja:
- zdecydowanie za krótkie, a poza tym na końcach widać cięcia nożyczek, proszę to poprawić...
- obcięłam Pani troszeczkę więcej ponieważ tak jak mówiłam, miała Pani bardzo zniszczone końcówki - odparła fryzjerka. (troszeczkę? miałam włosy za łopatki, a teraz zaledwie za ramiona.)
- ok, ale mówiłam pani, że chcę je tylko minimalnie podciąć - uszczęśliwianie człowieka na siłę nie daje dobrych wyników! - pomyślałam...
Na szczęście nieudane cięcie ratował kolor, który na prawdę bardzo ładnie wyszedł i byłam z niego zadowolona. Natomiast przez długi okres nosiłam kucyk...
W niedługim czasie planuję wizytę u swojej fryzjerki. Chcę, aby naprawiła moje włosy po ostatniej nieudanej wizycie w salonie fryzjerskim. Przede wszystkim będę musiała je wyrównać, poniżej kilka przykładowych zdjęć jak chciałabym się obciąć.
P.S. Bądźcie wierne swoim sprawdzonym fryzjerom, dobrze Wam radzę :)
Źródło zdjęć: grafika google


Ta druga fryzura piękna też chcę taką :D
OdpowiedzUsuńPocieszę Cię że na szczęście włosy odrastają.
Na szczęście odrastają w innym przypadku byłaby katastrofa :)
UsuńHahaha.... dyskusja na temat podejscia fryzjerek do końcówek toczy się nieustannie. Nie wiem dlaczego one to robią, jaki sens, w koncu klient nasz pan, nawet jesli te włosy zniszczone. Mogą podpowiedziec, ale decyzja nalezy do klienta. Ja mam idealną fryzjerkę, chodzę do niej od lat i nie zamierzam zmieniać. Choć zauwazyłam, ze im starsza się robie tym mniejsza przykładam do tego wagę, czy jest 1 cm czy 3 ;)
OdpowiedzUsuńTak w życiu bywa i też tak miałam:-)
OdpowiedzUsuńChyba, każdy ma na koncie taką wizytę ;) Fryzury baaaardzo :)
OdpowiedzUsuńIle to ja razy nie ryczalam po wizycie u fryzjera. Mialam tego sparwdzonego, ale czasami chec zmian, bo moze znajde lepszego a moze tanszego...dramat. Tu gdzie jestem nie mam sprawdzonego fryzjera, chodze do jednego gdyz niedaleko domu i szalu nie ma, ale lez tez nie. Nie kumam czemu fryzjerka pyta co robimy, jak i tak pozniej zrobi po swojemu?!
OdpowiedzUsuńDokładnie. W sumie to mogłaby mnie zaprosić na fotel przejść do działania, bez żadnych zbędnych pytań, których odpowiedzi i tak nie będą brane pod uwagę :)
UsuńMam właśnie taką fryzurkę jak pani na pierwszym zdjęciu, tyle że włosy blond. U fryzjera byłam jakiś tydzień temu. Miałam dużo dłuższe włosy, które mi się znudziły i chciałam je radykalnie ściąć. Jestem zadowolona:) Włosy wyglądają na zdrowsze i lepiej się układają:)
OdpowiedzUsuńSprężyste i zdrowsze włosy to jest jeden z plusów udanych wizyt ;)
UsuńFryzjerzy zawsze mają jakieś super specyfiki po których włosy są w świetnej kondycji...
Bardzo często wracam od fryzjera wściekła :( dla tego nie bardzo lubię chodzić.Ostatnio też tak miałam,że miało być lekkie podcięcie,a wyszło jak wyszło ...za krótko :( a na dodatek nie potrafię ich ogarnąć :(
OdpowiedzUsuńA miałam od wakacji fajna fryzjerkę...i zachciało mi się zmian więc mam za swoje.
Pozdrawiam :)))
No właśnie, tak jak ja mam za swoje ;)...dobrze, że włosy odrastają! :)
UsuńJa już dawno nie byłam u fryzjera .. Mogłabym chociażby pójść te końcówki nieszczęsne podciąć. :)
OdpowiedzUsuńJa mam od lat tą samą panią fryzjerkie mimo że za kazdym razem krzywo podcina mi wlosy i mówie sobie ze juz wiecej nie pojde do niej ale znowu do niej wracam, zna od lat moje włosy i wie czego im trzeba tylko nie wiem dlaczego zawsze jedna strona sa krotsze. Myśle, że uratowała moje włosy przed ich utratą kiedy były totalnie zniszcone moim osobistym farbowaniem, w innych salonach twierdzili ze wlosy sa ok i spokojnie mozna kłaść kolejną farbe - już nie wspominam o kwestiach finansowych ... dobrze, że nie jestem milionerką, bo pewnie nosilabym teraz peruke, ufff
OdpowiedzUsuńHeheh, to fakt z eksperymentami na włosach trzeba uważać :)
UsuńDobry fryzjer to taki, który zna się na rzeczy i w momencie, gdy klientka wymyśla dziwne rzeczy, które mogłyby się odbić na wyglądzie jej włosów, przedstawi konsekwencje podjętej decyzji, wiadomo klient nasz pan i jak się uprze to nie ma zmiłuj, ale fajnie jak fryzjerka chociaż próbuje odradzić, a nie na wszystko przytakuje, a później wychodzimy z salonu ze łzami w oczach :)